POSTAPOKALIPTYCZNE I POSTNUKLEARNE KSIĄŻKI |
Książka - rzecz która zostaje w nas na dłużej - jeśli tylko wykażemy trochę wysiłku i jakąś od początku do końca przeczytamy. Poniższe książki to nie tylko pozycje, które epatują opisami wojny nuklearnej i zagłady ludzkości. To także opisy historii alternatywnych, naukowe rozważanie i analiza ludzkich zachowań. A że warto czytać to do dzieła!
Opisy książek na ogół pochodzą z samych książek (okładka) lub z czasopism. Jednak tam gdzie to wyraźnie podano, mają one swojego autora.
Spis opowiadań poruszających tematykę postnuke/postapo jest umieszczony w poddziale Opowiadania.
|
Przerażająca postapokaliptyczna wizja przyszłości Ameryki w powieści uznanej za największe arcydzieło Cormaca McCarthy'ego. Droga to połączenie powieści drogi, powieści przygodowej oraz horroru. Przez 6 tygodni utrzymywała się na liście bestsellerów "New York Timesa" otrzymała Nagrodę Pulitzera oraz najstarszą angielską nagrodę w dziedzinie fikcji - The Tait Black Memorial Prize. © 2008 Zrecenzował: Prabuś |
|
Jak wyglądałaby Polska po wojnie nuklearnej? I to na dodatek wojnie, którą sama wywołała? Na to pytanie próbuje odpowiedzieć Andrzej Pilipiuk w książce "Operacja Dzień Wskrzeszenia", gdzie chore ambicje prezydenta doprowadzają do pogromu atomowego na skalę światową. Zapobiec temu próbuje garstka młodzieńców, oczywiście pod czujnym okiem naukowców. I wszystko wydawałoby się jasne, gdyby nie fakt, że robią to 20 lat po wojnie (sic!). "Operację...", mimo jej gabarytów (ma prawie 500 stron) czyta się bardzo przyjemnie. Akcja jest wartka i bardzo wciągająca. Narracja prowadzona jest wyjątkowo dobrze, całość nie jest monotonna. Głównych bohaterów mamy kilku, przez większość czasu ze sobą rozmawiających, ale zdarza im się również romansować a nawet zdradzać przyjaciół. Zakończenie jest dosyć ciekawe, choć niestety mocno patetyczne. Mamy tam jednak niespodziewany zwrot akcji. Nie chciałbym zdradzać zbyt wiele, ale powiem, że będzie się działo i warto doczytać do samego końca. Mimo tych zalet książka Pilipiuka ma jednak kilka wad. Główną z nich są dialogi. Nasi bohaterowie, kiepsko wykształceni przez postapokaliptyczny, a więc jeszcze gorszy od naszego obecnego, system edukacyjny przechadzając się po pustkowiach prowadzą ze sobą rozmowy na iście uniwersyteckim poziomie. Mówią, jakby nigdzie im się nie śpieszyło, pięknymi pełnymi i rozbudowanymi zdaniami. Nie bardzo pasuje to do surowego, nuklearnego klimatu książki. Dociekliwi mogliby również znaleźć pewne nieścisłości fabularne. Momentami, gdyby się zastanowić, to niektóre z wydarzeń wydają się mocno dziwne, a autor nie zadaj sobie specjalnego wysiłku, aby wymyśleć mocno trzymającą się kupy całość. Mimo tego nie jest to zbyt duży minus - wszak kto zwracałby uwagę na takie szczegóły, kiedy w książce tyle się dzieje. Podsumowując, "Operacja Dzień Wskrzeszenia" to kawał dobrej fantasy, dobrej literatury. Czyta się bardzo przyjemnie i , mimo drobnych wad, naprawdę warta jest polecenia. © 2008 Zrecenzowane przez: Yoda |
|
Londyn dostrzegł zdobycz. Małe miasteczko nie ma szans. Londyn jest wielki, szybki i... głodny. Wśród stalowych pokładów miasta młoda zabójczyni ściga własną ofiarę. Na jej drodze staje czeladnik cechu historyków. Ta chwila zmienia życie obojga. Już wkrótce Londyn przestaje być domem Toma i Hester, którym przyjdzie zmierzyć się z potężnym spiskiem, śmiercionośną bronią i potworną groźbą, jaka zawisa nad światem. Ale najpierw muszą pokonać własny strach... © 2008 Opisane przez: Glassius |
|
Jak wiele jest tajemnic w naszej, wydawałoby się, tak czytelnej rzeczywistości. Andrzej Ziemiański jest specjalistą w ich rozwiązywaniu, jego Wrocław i świat istnieje w kilku wymiarach i czasach. Broń, twardzi mężczyźni, wędrówki po podziemnych korytarzach i ulicach miasta tworzą niepowtarzalny, charakterystyczny klimat prozy tego autora. © 2008 Zrecenzowane przez: Squonk |
|
"Jestem legendą" prześladuje mnie od jakiegoś czasu. Gdy tylko obejrzałem film, zrecenzowałem go i wysłałem moje wypociny do Trzynastego Schronu. Kto by pomyślał, że kilka dni później wygram książkę w konkursie Outpostu, którą teraz mam przyjemność i obowiązek (chyba?) wam przybliżyć (pozwólcie, że oszczędzę sobie porównań do filmu).
© 2008 Opisane przez: Uqahs |
|
Jak wygląda świat po wyniszczającej wojnie atomowej?! Cywilizacja i społeczeństwo jeszcze raz powoli podnosi się z totalnego upadku. Na ogromnej części Stanów Zjednoczonych znajdują się radioaktywne tereny, które były narażone na największe promieniowanie. Tam rządzi Natura - przerażające, zmutowane owady, zwierzęta i rośliny. Lecz radioaktywność już się cofa. Świat opanowuje znów najbardziej krwiożerczy gatunek - ludzie. Zaczyna budzić się cywilizacja - inna, dziwna, z odmiennymi sprzed czasów Wielkiej Wojny zasadami.
© 2007 Opisane przez: Psidog |
|
Toczona od lat zimna wojna ostatecznie przekształciła się w otwarty konflikt. Rozpoczęła się III wojna światowa z udziałem 3 supermocarstw : USA, Chin i Rosji. Wojna zbyt skomplikowana i
trudna do prowadzenia. Wówczas Chiny stworzyły pierwszy Allied Mastercomputer - najnowszej generacji terminal. Obwody, bloki pamięci, pulpity zajmowały kilometry podziemnych korytarzy i ciągnęły się daleko w głąb ziemi. Powstał najgenialniejszy superkomputer, obdarzony zdolnościami twórczego myślenia, przewidywania czy samodoskonalenia i rozbudowy samego siebie. Oczywiście, przyuważyły to pozostałe supermocastwa i wkrótce powstał także rosyjski AM oraz amerykański. Maszyny rozbudowywały się, aż zajęły większą część powierzchni pod kontynentami. Pewnego dnia zintegrowały się w jeden, potężny AM, który następnie pozyskał wszelkie możliwe dane o zadawaniu bólu i zabijaniu. Z czystej nienawiści rozpoczął eksterminację ludzkości, pozwalając przeżyć na opustoszałej planecie tylko piątce... © 2007 Opisane przez: Fufacz |
To powieść, której akcja dzieje się po wojnie nuklearnej. W jej wyniku, ocalali ludzie w nędznych warunkach zamieszkują niemalże pustynną planetę. Przemierzają ją uzdrowiciele, którzy przynoszą chorym ukojenie bądź bezbolesną śmierć. Czynią to z pomocą węży snu - gadów przemienionych w wyniku promieniowania. Ich jad ma właściwości uśmierzające cierpienie. © 2007 Opisane przez: Fufacz |
|
Paweł Wieczorkiewicz, Marek Urbański, Arkadiusz Ekiert - "Dylematy historii. Nos Kleopatry - czyli co by było, gdyby..." |
W ostatnich latach coraz większą popularnością wśród czytelników, zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych i Europie Zachodniej, cieszy się tak zwana historia kontrfaktyczna. Wbrew pozorom nie jest to tylko zabawa intelektualna. Uprawia ją w gruncie rzeczy każdy historyk, chociaż niewielu się do tego otwarcie przyznaje. Nie tworząc sobie alternatywnej wizji wydarzeń, uczeni nie mogliby przecież formułować żadnych ocen, a bez nich literatura historyczna sprowadzałaby się do nudnego i jałowego kronikarstwa. Analiza wielu możliwych wariantów biegu dziejów ułatwia wyodrębnienie zdarzeń rzeczywiście przełomowych, które zmieniły los świata.
Autorami tej książki są dwaj znani historycy (Wieczorkiewicz i Urbański) oraz dziennikarz radiowej "Trójki" (Ekiert). Słowo "historyk" może czasem kojarzyć się z nudnym belfrem, wertującym pożółkłe książki i opowiadający n-ty raz z rzędu o bitwie pod Cedynią i Grunwaldem. Jednak autorzy tej książki takimi nie są. Pawła Wieczorkiewicza a przede wszystkim Marka Urbańskiego cechuje ostrość i wyrazistość języka i nie uciekanie w poprawność polityczną, która w nadmiarze potrafi zafałszować obraz rzeczy. O klasie obu panów można się przekonać słuchając "Trójki", gdzie przekomarzają się bądź walczą na argumenty, ciekawie i ze swadą przedstawiają ważne (lub mniej) wydarzenia z historii Polski i świata. Owa książka jest pokłosiem cyklu audycji "Co by było gdyby...", w której panowie historycy wespół z redaktorem "Trójki" omawiali hipotetyczne warianty następstw różnych przełomowych zdarzeń historycznych. © 2006 Zrecenzowane przez: Squonk |
Po raz kolejny okazało się, że propaganda zwycięstwa oraz opieka Najjaśniejszej Panienki zawiodły w konfrontacji z czołgami. Po przegranej kampanii Polska została znów podzielona pomiędzy najeźdźców, ale militarna klęska jest jedynie zapowiedzią ostatecznej katastrofy. Wagner, oficer rezerwy rozgromionej armii, robi dokładnie to samo, co pokolenia przodków w podobnej sytuacji - zostaje w lesie. Jednak powody jego decyzji są zupełnie inne, a w świecie dotkniętym bezsensowną wojną nie pozostało wiele do ocalenia. Stopniowo wiara we wszelkie wartości ulega zachwianiu, a jedyną rzeczą zdolną zastąpić romantyczny mit niezłomnej walki o niepodległość staje się ucieczka w krainę fikcji i wymyślonych kodeksów honorowych. "Wrzesień" to rozrachunkowa powieść, która w fikcję polityczną wplata gorzką krytykę Rzeczypospolitej i współczesnego społeczeństw. Powieść "Wrzesień" Tomasza Pacyńskiego ukazała się w tym samym czasie co "Apokalipsa według Pana Jana" Roberta J. Szmidta. Także treść obu książek jest do siebie zbliżona. Obie opisują skutki ogólnoświatowego konfliktu nuklearnego, zapoczątkowane wydarzeniami w Polsce. Jednak są wyraźnie różnice pomiędzy obiema powieściami. Głównym przesłaniem "Apokalipsy według Pana Jana" jest "Polak potrafi". Wojna wywołana przez żądnych władzy polityków niszczy Polskę a w konsekwencji cały świat. Ale dla Polski, Polaków jest jakieś światełko w tunelu. Nawet jeśli zapala je ten, który pośrednio przyczynił się do wybuchu wojny. Tytułowy Pan Jan... Natomiast we "Wrześniu" nadziei nie ma... © 2004 Zrecenzowane przez: Squonk |
Kontynuacja opowiadania "Ognie w ruinach". Wrocław trzy lata po wyniszczającej wojnie nuklearnej. Kilka tygodni po śmierci pierwszych emisariuszy, do miasta rządzonego żelazną ręką Burmistrza Sobieszczuka wyruszają pancerne kolumny z Bastionu. Tym razem jednak, na Rynku, w cieniu ruin Ratusza, doborowe oddziały żołnierzy stają przed tłumem chorych, wynędzniałych ofiar atomowej pożogi. Rozpoczyna się podstępna gra, której stawką będzie władza, albo śmierć dla przywódców jednej ze stron. Ale ta rozgrywka to dopiero początek szalonego planu odtworzenia potężnego państwa na zgliszczach Europy. Utopia realizowana przez pozbawionego skrupułów człowieka, staje się jednak rzeczywistością. Krok po kroku, dowodzone przez Pana Jana oddziały rozszerzają granice najpotężniejszego miasta-państwa. Nadrzędnym celem Burmistrza jest podbicie wszystkich ziem; od Bałtyku, po zamieniony w szklaną Śląsk. Na drodze do realizacji ambitnego planu stanie mu odradzająca się, niezależna Wielkopolska, ale i inny, kto wie, czy nie groźniejszy przeciwnik... Pierwsze pojawiło się opowiadanie "Ognie w ruinach", zamieszczone w 2001 roku w marcowym numerze czasopisma Science Fiction. Po niecałych dwóch latach pojawiła się kontynuacja opisanych tam wydarzeń, w postaci książki "Apokalipsa według Pana Jana". © 2004 Zrecenzowane przez: Squonk |
Był ocalałym z katastrofy wędrowcem, który wymieniał opowieści na prowiant i schronienie w okrutnym świecie po straszliwej wojnie. Pewnego mrocznego dnia dotknęło go zrządzenie losu. Pożyczył sobie kurtkę dawno zmarłego pocztowca, by schronić się przed zimnem. Stary, wytarty strój nadal miał moc jako symbol nadziei. Przyodziany w tę kurtkę zaczął snuć swą najwspanialszą opowieść o odradzającej się ojczyźnie. Powieść Davida Brina jest historią o kłamstwie, które stało się najpotężniejszą prawdą, jest dramatyczną sagą o człowieku, który przebudził ducha Ameryki, posiłkując się mocą marzenia. "Świat stworzony przez Brina jest przerażający, a postać listonosza skłania do
przemyśleń." "Lektura tej książki to niezwykłe doświadczenie. Brin ostrzega nas przed wojną
nuklearną... wspaniale portretuje wielką siłę ludzi stojących w obliczu niebezpieczeństwa." |
"Opowiadania pomieszczone w tym zbiorze stanowią próbę zrozumienia - wsłuchania się w głosy docierające z jakiegoś innego miejsca, niezwykle odległego, głosy bardzo słabe, ale ważne. Usłyszeć je można tylko późną nocą, gdy niknie bezustanny zgiełk i wrzawa naszego świata... (Sprawdzałem to kiedyś na zegarku, odbiór jest najlepszy między trzecią, a czwartą czterdzieści pięć rano). Rzecz jasna zazwyczaj nie informuję o tym ludzi, którzy pytają: <<Skąd bierze pan swoje pomysły?>> Po prostu mówię im, że nie wiem. Tak jest znacznie bezpieczniej." z posłowia Philipa K. Dicka Pchilip K. Dick urodził się w 1928 r. w Chicago, lecz większą część życia spędził w Kalifornii. Krótko był studentem uniwersytetu Kalifornijskiego. Prowadził sklep z płytami i stację radiową.
Przeszedł też doświadczenia z narkotykami, które wykorzystywał w swojej twórczości. Zmarł w 1982 r.
Wydał 36 powieści, w tym Człowieka z Wysokiego Zamku, Ubika, Przez ciemne zwierciadło, Doktora Bluthgelda,
Labirynt śmierci. |
Wśród ruin zniszczonego przez wojnę atomową świata żyją inteligentne szczury, mówiące psy i ludzie, którzy mozolnie wracają do normalnego życia. W małym kalifornijskim miasteczku ukrywa się pod przybranym nazwiskiem szalony fizyk Bruno Bluthgeld, sprawca wszystkich tych nieszczęść. I jest ktoś jeszcze - obdarzony nadprzyrodzonymi umiejętnościami mutant, który czeka na dogodną chwilę, by przejąć rząd dusz. Doktor Bluthgeld to nie tylko fascynująca powieść fantastyczno-naukowa, lecz także historia o tym, czym jest dobro, zło i ślepa żądza władzy. |
"Świt 2250" jest historią o pewnym młodym mężczyźnie, człowieku przynależącym do jednego z
wielu plemion, będących świadectwem odradzającej się po wielu latach od wyniszczającej wojny atomowej,
cywilizacji. Pragnąc odnaleźć zaginione miasto, prawdziwy skarbiec dorobku "pradawnych",
kierując się wskazówkami swego nieżyjącego już ojca, młody chłopak wyrusza w długą i niebezpieczną
podróż. Zabiera ze sobą wiernego kompana - zwierzę będące czymś w rodzaju dużego, drapieżnego kota.
Będące zrazem jego jedynym prawdziwym przyjacielem. Wyruszając w mozolną wędrówkę po spustoszonych
katastrofalną dla całego rodzaju ludzkiego nuklearną wojną, spalonych słońcem pustkowiach Stanów
Zjednoczonych Ameryki, nawet nie podejrzewa jak wielu i jak groźnym niebezpieczeństwom będzie zmuszony stawić
czoła... © 2002 Zrecenzowane przez: warpig |
W nie tak dalekiej przyszłości wybucha III wojna Światowa, którą wywołali ogarnięci złością
Rosjanie. Dali oni upust swej nienawiści do kapitalizmu po przez zdetonowanie kilku set bomb nuklearnych na
terenie USA. Ten fakt spowodował że Ameryka stała się wielką placówką anarchistyczną. Rząd przestał
istnieć a z nim zaginęło wszelkie prawo. Kolejnym skutkiem nuklearnego ataku była śmierć części
mieszkańców, natomiast ci którzy mieli tyle szczęścia że przeżyli, pozbawieni wszystkich
wynalazków cywilizacji, cofnęli się o kilka stuleci w rozwoju i razem zaczęli walczyć o przetrwanie. Szanse
na przeżycie mieli tylko ci którzy potrafili znaleźć się w nowych warunkach. Zakładali oni małe wioski,
gdzie wegetowali, trudniąc się rolnictwem i łowiectwem. Po dziesiątkach lat, odizolowani od
świata, zatracili poczucie świadomości, zapomnieli o wspólnej historii. Ich potomkowie, pozbawieni
możliwości edukacji, stawali się analfabetami, a o świecie który ich otaczał nie wiedzieli prawie nic.
Nie wiedzieli także jak doszło do wojny, ani o tym, że Ameryka, będzie teraz znajdowała się pod obserwację
sąsiednich państw. Nasz bohater wywodzi się właśnie z tego pokolenia, wiedzie on monotonne życie w jednej z
nadmorskich mieścin i nie zdaje sobie sprawy z tego jaki quest (to znaczy przygoda:) go czeka. Któregoś dnia do tego zapomnianego przez świat miejsca przybywają członkowie "ruchu oporu", opowiadają mu
całą prawdę i namawiają do walki przeciw Japończykom - wtedy właśnie życie bohatera i jego przyjaciół
robi obrót o 180 stopni... © 2002 Zrecenzowane przez: MCornic |
Jeśli czytaliście "Proces" Kafki, konstrukcja "Rękopisu" niczym Was nie zaskoczy. Lem ubiera jednak mające już sto lat obawy w zupełnie nowy strój. Józefowi K. wolno było przynajmniej poruszać się po mieście. Bohater książki Lema jest uwięziony w ogromnym Gmachu, z którego nie ma wyjścia, ponieważ jest on umieszczony w schronie głęboko pod ziemią. A może to sam Gmach jest całym schronem? Tych odpowiedzi czytelnik niestety nie uzyska. Atmosfera jest gęsta, fabuła właściwie nie istnieje (bohater błąka się po Gmachu próbując załatwić jakąś sprawę, o której nawet nie mamy bliższego pojęcia, a napotyka z każdym kolejnym krokiem na coraz dziwniejsze wydarzenia), a jedyne, czego jesteśmy pewni, to to, że w Gmachu panuje totalna psychoza. Syndrom "oblężonej twierdzy" urasta do rozmiarów paranaoidalnych - wszyscy są przekonani, że tajemniczy wrogowie nastają na ich życie i istnienie schronu. Jednym słowem, całość przypomina eksperymenty socjologiczne, o jakich dowiadujemy się z Biblii Fallouta. Najbardziej przerażające jest to, że zbiorowa psychoza niszczy po drodze jednostki - takie jak nieszczęsny bohater, który przecież chciał tylko załatwić prostą sprawę urzędową, a znalazł się w pułapce bez wyjścia. Z neutralnego pionka stał się podejrzanym, ściganym, oskarżonym. O tym, kim w istocie byli owi tajemniczy agenci wrogów, przed którymi drżał Gmach, dowiecie się czytając książkę. © 2003 Zrecenzowane przez: Twickle |
Autor: Wiliam Golding Samolot ewakuujący dzieci po wybuchu III wojny światowej ulega katastrofie u brzegów bezludnej wyspy. Wśród ocalałych są wyłącznie chłopcy w wieku od 6 do 12 lat. To cywilizowane, dobrze ułożone dzieci, są uczniami elitarnych szkół. Niedługo po wylądowaniu panuje wśród nich niepewność i pragnienie zapewnienia sobie bezpieczeństwa. Wyłaniają przywódcę, budują szałasy, dzielą się na zbieraczy i myśliwych. Z początku wygląda to na typową chłopięcą zabawę w "dzikich", a wyspa zdaje się rajem: nie ma tam groźnych zwierząt, owoców jest pod dostatkiem, przeżycie nie sprawia najmniejszych trudności. Problemy pojawiają się w miarę wzrostu poczucia bezpieczeństwa i bezkarności. Myśliwi pod dowództwem aroganckiego Jacka odkrywają, że są silniejsi niż słaba i niezaradna grupa zbieraczy. Zaczyna się walka o władzę między dotychczasowym przywódcą, wrażliwym i dobrodusznym Ralfem, a Jackiem. Dodatkowej grozy dodaje obecność tajemniczego Władcy Much, nieznanego Złego, którego obecności na wyspie boją się młodsi chłopcy. Z czasem zabijanie przestaje być koniecznością, a zaczyna być zabawą. Jack i myśliwi nie widzą nic złego w narzucaniu swojej władzy poprzez mordy, a eliminację wrogów poprzez okrutne polowanie traktują niemal jak grę w berka. Mechanizm znikczemnienia jest głęboki i przerażający; gdy w końcu na wyspę przybywają niosący pomoc dorośli, tylko jeden z rozbitków zechce wrócić do dawnego ładu organizacji społecznej. W książce nie jest ważny wątek III wojny światowej, chociaż oddziałowuje on w sensie metaforycznym: oparte na przemocy społeczeństwo chłopców jest groźnym ostrzeżeniem przed mechanizmami, jakie rządzą lub mogą rządzić wszystkimi grupami ocalałymi z kataklizmu: strachem, wzajemną nieufnością, brakiem zasad i kontroli. Uznano, że pisarz zdaje się pokazywać, że demokracja jest wytworem kultury, zaś skłonność do totalitaryzmu jest organiczną częścią ludzkiej natury. Krytycy interpretowali książkę Goldinga
(i film Petera Brooka) wieloznacznie: jako antropologiczną opowieść o konstrukcji
społecznej i micie ofiary; jako dzieło o istocie sakralnego morderstwa; jako opowieść o upadku człowieka
poprzez wyzbycie się wegetarianizmu i uwikłanie w spożywanie mięsa (od Raju do
kultury); widziano w niej analizę powstawania społeczeństw totalitarnych opartych o lęk; uznawano,
że obaj twórcy ujawniają proces pozbywania się tożsamości (symboliczne założenie masek) i uciekania od
odpowiedzialności. Pisano także, iż w węższej perspektywie dzieła pokazują, czym jest dziecko jako
nieukształtowana osoba i czym jest natura w odniesieniu do pojęcia zła. Golding mówił: "Zawsze
odnosiłem wrażenie, że dzieciństwo jest chorobą, z której się wyrasta; że dzieci są chyba skazane na
smutek, ponieważ są dziećmi i dopiero w wieku dojrzałym mają szansę jego uniknięcia". Tym samym
Golding sytuował dzieci bliżej Natury. J.J. Rousseau widział w Naturze samo dobro, film i powieść zwracają
się przeciw utopiom zbudowanym na wierze w pierwotną dobroć natury ludzkiej. "Zrozumiałem - mówi
pisarz - ile głupoty tkwi w naiwnej, liberalnej i prawie jak z Rousseau teorii głoszącej, że człowiek jest
zdolny do perfekcji, jeśli zostawić go samemu sobie." © 2003 Recenzja uzupełniona przez: Twickle |
Autor: H.G. Wells Historia zagłady cywilizacji ziemskiej zaatakowanej przez kosmitów z Marsa. Mieszkańcy Marsa wyruszają, aby podbić Ziemię. Niszczą przy tym wszystko co staje im na drodze. Broń wymyślona przez ludzi nic nie może im zrobić, wszelkie sposoby ataku zawodzą wobec Marsjan, a żadna ziemska ochrona nie stanowi dla nich przeszkody. Jak się okazuje, Marsjanie mają bardzo prozaiczne cele, dla których podejmują inwazję, to jest konsumpcyjne. Kiedy wydaje się, że już wszystko stracone, pomoc nadchodzi z najmniej spodziewanej strony... Tragedia widziana jest oczami głównego bohatera, który wobec szalejącej zagłady stara się odnaleźć żonę i... przeżyć. Niewiele jest tam heroicznego bohaterstwa, nie ma żadnych superbohaterów ocalających Ziemię. Główny bohater jest tak samo zagubiony w nowej rzeczywistości jak cała reszta ludzkości. Obserwuje za to najrozmaitsze postawy otaczających go współtowarzyszy katastrofy. Wizja Wellsa, uważanego (tuż obok Verne'a) za ojca Science Fiction, dzisiejszemu widzowi może się wydać mocno naiwna, a temat atakujących kosmitów mocno oklepany (występuje on m.in. w "Dniu Niepodległości" oraz wyśmiewającej "kosmiczne" schematy komedii "Marsjanie Atakują"), jednak zapoznać się warto, bo... to po prostu klasyka. I jak każda klasyka, czasem trąca nudą ;) Ponieważ książka jest napisana mało porywającym stylem i dla większości z nas może być ciężka do przetrawienia, warto zapoznać się chociaż z filmem. |
Wielka wojna światowa zakończyła się podziałem świata na 3 mocarstwa: Eurazję, Wschódazję i Oceanię. Wszystkie one są w stanie nieustającego konfliktu, a partnerzy i wrogowie zmieniają się jak w kalejdoskopie - III wojna światowa ciągnie się właściwie przez cały czas, będąc idealnym pretekstem do trzymania ludzi w stanie napięcia i ograniczania im racji żywności. Nie wiemy, jak wyglądają realia w innych imperiach, ale Oceania państwem doskonale zhierarchizowanym. Ludzie są kontrolowani 24 godziny na dobę przez teleekrany, zarówno podające codzienną dawkę partyjnej propagandy jak i będące kamerami rejestrującymi wszelkie podejrzane czynności obywateli. Stworzona została tzw. nowomowa, z roku na rok zmniejszająca liczbę słów. Znikają takie wyrażenia jak "wolność" czy "prywatność". Obowiązkowy jest kult Partii i Wielkiego Brata, chociaż to właśnie oni są odpowiedzialni za wyniszczające wojny, nieustającą kontrolę i upokarzające warunki życia. Ci, którym nie podoba się system, lądują na torturach w gmachu paradoksalnie nazwanym Ministerstwem Miłości. Historia i prasa są nieustannie przerabiane tak, by treść książek i gazet zgadzała się z panującą obecnie propagandą. Obywatele nie mają pojęcia o świecie, nigdy nie widzieli obcokrajowca. Ich izolacja jest pełna i doskonała: boją się siebie nawzajem, albowiem wszędzie czyhają szpiedzy. Już dzieci w wieku szkolnym wstępują do organizacji Kapusiów. Jedyną grupą społeczną, która nie podlega kontroli, jest proletariat, zbyt tępy jednak, by mógł się zorganizować w zbrojnym oporze przeciwko władzom. Powieść opisuje życie szeregowego urzędnika, Winstona Smitha, który pamięta jeszcze co niecoś z dzieciństwa przed wojną, jednak wskutek natrętnej propagandy zaczyna wątpić w swoją pamięć i przekonania. Żeby nie zwariować, kupuje dziennik, w którym zapisuje swoje rozważania na temat systemu. Coraz bardziej nienawidzi Partii i szuka sposobu, by zbuntować się przeciwko niej. Wkrótce poznaje dziewczynę - Julię, z którą łączy go nie tylko romans, ale także konspiracja. Oboje wstępują do Bractwa będącego ruchem oporu przeciwko systemowi. Wprowadza ich w nie tajemniczy O'Brien... Cóż tu dużo mówić - jest to chyba najważniejsza i najbardziej znana książka (obok "Brave New World" Aldousa Huxleya) pesymistycznie opisująca przyszłość naszej planety. Zaliczyłam ją do książek postapokaliptycznych ze względu na III wojnę światową, która wyłoniła potworne imperia (motyw bomby atomowej przewija się w dalekim tle - żadne z mocarstw nie używa jej przeciwko innym, aby same nie uległo zagładzie), ale największa Apokalipsa dokonała się jednak gdzie indziej: w ideologii, która odrzuciła wszelką moralność i wypaczyła system wartości tak, że wojna
staje się pokojem, niewola wolnością, a ignorancja silą. Największy kataklizm ma się jednak dopiero
rozegrać: technologia i propaganda ręka w rękę potrafią wyprać mózg wszelkim buntownikom do tego stopnia,
że po odpowiednim "leczeniu" zostają oni wiernymi i kochającymi sługami Partii. © 2003 Zrecenzowane przez: Twickle |
Ta zjadliwa satyra na Amerykę jest kontynuacją kultowego "Paragrafu 22". Heller przedstawia nam świat zmanierowanej finansjery, dążących do sukcesu karierowiczów i głupkowatych polityków, którzy swoją profesję traktują jak grę komputerową (koronnym przykładem jest prezydent, któremu pomyliły się przyciski i który wysłał pociski atomowe na Rosję). Wyśmiane zostają służby specjalne i obsesja Amerykanów o "rządowym spisku", naiwny wojskowy patriotyzm oraz... Szatan, umiejscowiony tu w popkulturowym otoczeniu parku rozrywki. Świat powoli dąży do zagłady i tylko niewielkie sygnały o tym informują - jak chociażby zmiana tytułu symfonii Wagnera (znaczące jest, że tytuł ten to??? Apokalipsa). Heller podkreśla, że jeśli wszyscy zaczynają przyjmować jakąś wizję, choćby najbardziej obłąkaną, ludzie zdrowi wątpią nie w ich umysły, lecz w swoje. Takie właśnie myślenie doprowadza do finalnej katastrofy - nastaje III wojna światowa, umarli powstają z grobów, szatan przejmuje władzę... a czytelnik wciąż stara się wmówić sobie, że przecież to komedia i wszystko dobrze się skończy! Na tym właśnie polega siła tej książki: w sposób zabawny i pełen farsy doprowadza nas do ostatecznej i apokaliptycznej katastrofy. I dopiero na ostatnich stronach przestaje być wesoło, kiedy masa codziennego, medialnego i politycznego amerykańskiego absurdu przekracza masę krytyczną. Mam wrażenie, że pozycja ta, podobnie jak Paragraf 22, jest przeważnie nierozumiana przez czytelników, odbierana jako kolejna satyra na USA i jego sposób myślenia - a zapomina się przy tym, że przecież kończy się ona zagładą i gdyby było kilka rozdziałów więcej, z pewnością traktowano by ją inaczej. Nie jest to wcale opis "apokalipsy na wesoło" - właśnie ta Apokalipsa poprzez niepoważny i nieodpowiedzialny
stosunek ludzi do niej staje się jeszcze bardziej przerażająca. © 2003 Zrecenzowane przez: Twickle |
Nocne niebo rozświetlają fantastyczne komety. Wszyscy wychodzą na balkony i trawniki, by na nie popatrzeć. Wszyscy... z wyjątkiem tych, którzy zdecydowali się przespać widowisko lub leżeli w szpitalu lub byli nieprzytomni. Stracili, biedacy, wspaniały widok - ale zyskali dużo więcej. To oni są jedyną garstką ludzi, którzy zachowali wzrok - albowiem cudowna kometa oślepiła wszystkich, którzy na nią spojrzeli. Otępiali, ślepi ludzie padają ofiarą tryfidów - inteligentnych, krwiożerczych roślin. Batalię przeciwko nim wypowiada właśnie ta niewielka garstka, która zachowała wzrok. Nie jest to na pewno SF wysokich lotów, jednak książkę czyta się dobrze, a wizja zagłady jest bardzo dobrze opisana. Nastrój grozy utrzymany bardzo dobrze, napięcie na przyzwoitym poziomie, a pomysł z tryfidami ma sens i nie trąca tanim horrorem. Można określić tę książkę jako połączenie SF i horroru, z
przewagą tego drugiego, chociaż nie jest to typowe straszydło, raczej książka sensacyjna, jeśli chodzi o
formę. © 2003 Zrecenzowane przez: Twickle |
Autor: Stephen King Jest to jedna z najdłuższych powieści Stephena Kinga (1400 stron!), co nie znaczy wcale, że najlepsza. W USA dochodzi do wynalezienia niemal doskonałej broni biologicznej, zmutowanej grypy zwanej Kapitanem Tripsem. Zabija ona, bagatelka, 99,4% ludzkości. "Dzięki" nieostrożności dochodzi do skażenia bazy wojskowej, w której się ona znajduje. I pewnie sprawa skończyłaby się na tym, gdyby nie jeden z naukowców, który przedziera się przez zabezpieczenia i razem z rodziną ucieka ku wolności. Wkrótce stanie się mordercą o "dokonaniach" większych od listy ofiar Hitlera i Stalina razem wziętych: jest bowiem nosicielem wirusa i wkrótce Stany, a po nich świat, padną ofiarami jego lekkomyślności. Te 0,6% które ocalało, wkrótce jednoczy się w dwóch przeciwstawnych obozach. Pomagają im w tym sny, w których ukazują się dziwne postaci. Jedną jest Matka Abigail, drugą Randall Flagg - tajemnicza postać, bardzo przypominająca Szatana. Pierwsza część książki dąży do punktu, w którym odporni na Kapitana Trypsa zostają ostatecznie podzieleni. Zaczyna się walka dobra ze złem. Dawna potęga Ameryki staje się jej słabością: "pod ręką" leży przecież broń, w tym bomba nuklearna. A przecież konflikt między ocalałymi nie jest ich jedynym problemem. Nadchodzą bowiem inne: brak wykształconej kadry naukowej (m.in. medycznej), spory o władzę, strach, marazm. Zaletą książki jest barwny, epicki opis zagłady, która dotknęła Ziemię: wyludnionych miast, niedobitków snujących się smętnie po pustych ulicach i autostradach, dręczonych przez niepewność i tajemnicze sny. Wspaniały i apokaliptyczny w sensie ogólnym, a jednocześnie indywidualny i ludzki w ujęciu szczegółowym jest opis śmierci wszystkich bliskich głównych bohaterów. Każdy przeżywa swój osobisty dramat i to jedna z najlepszych cech książki. King wykracza poza granice horroru i science fiction razem wziętych, realizuje wielki projekt ukazania tego samego wydarzenia przez pryzmat kilkunastu różnych postaci. Dobrych i złych. Ludzie ci, wybrani ze społeczeństwa nie ze względu na jakieś zalety czy dokonania, lecz poprzez przypadek, dorastają do zadań, które muszą wykonać. Ich rosnące poczucie więzi, poświęcenia i braterstwa jest tak intensywne, że czasem wręcz trąca kiczem i przesadnym patosem. Co się tyczy wad: natrętna ideologia chrześcijańska może zniechęcić wielu czytelników. Przesłanie jest aż nadto wyraźne, motyw Apokalipsy niemal rażący. Im bliżej do końca, tym bardziej ma się dość religijnego przesłania i zaczyna się interesować... złymi postaciami ;) Moim skromnym zdaniem podział na dobrych i złych jest bardzo schematyczny i trąca tandetą, tak samo jak heroizm niektórych postaci. Jedyną wieloznaczną postacią, bo nie wpasowującą się w żaden obraz, jest pewien szalony piroman (nie należący ani do tandetnie zdemonizowanych Złych ani do świętoszkowatych Dobrych), pełniący w książce rolę ślepego fatum... © 2003 Zrecenzowała Twickle "Oszczędzeni przez zarazę dzielą się jakby na dwie drużyny. Jednych przyciąga do siebie w snach duch dobra ucieleśniony w postaci starej murzynki matki Abigail grającej na gitarze na werandzie południowego domku. Drużynie zła przewodzi Randall Flagg, goguś w dżinsowej kurtce - zmieniający wcielenia ducha zła, który rządzi szczurami, potępieńcami, podpalaczami i politykami. Dobro i zło... To zawsze kwestia wyboru, ale także - często spotykamy u Kinga tę nutę - przeznaczenia. Nadine Cross nie wie, czemu musi pójść za Flaggiem, uwiódł ją w snach, przeraził, ale kiedy chciała odeń uciec - okazało się, że jest za późno. Przestępca uwolniony przez Flagga z więzienia, pójdzie za nim z wdzięczności, ze strachu, nie będzie chciał stracić władzy nad Las Vegas, jaką uzyskał z rąk szatana, ale trzyma się diabła także dlatego, że nigdy od nikogo nie usłyszał tyle prawdy, co od niego. Wiem, że to dwuznaczne, szatan w Biblii jest także dwuznaczny. Bohaterowie "Bastionu" są wystawieni na podobne próby i zdają podobny egzamin moralny, jak bohaterowie "Stalkera" Tarkowskiego poddani dziwnemu działaniu Strefy. Wiem, to dość odległe skojarzenie, zwłaszcza że jak to u Kinga pełno jednak w filmie realiów amerykańskich. Zebrani w wolnej strefie ocaleńcy, opowiadający się po stronie dobra, śpiewają amerykański hymn, bez zmrużenia oka wysłuchują posłania o woli Boga, o konieczności stawienia czoła złu i dochowania wiary. W finale filmu pojawia się dosłownie "ręka Boga", robiona pewnie przez tego samego albo zaprzyjaźnionego speca, który wykreował wizje w "Ghostbusters" i "Poltergeist", ale to w "Bastionie" nie razi. Podobnie jak nie razi wizja szatana w kukurydzy, świecącego oczami. Film jest bardzo ciekawie grany, histerycznie właśnie... po Lynchowsku, a rola Flagga to prawdziwa perła - doskonale odrażająca i przerażająca. Także bez maski. Tak jest, szatan jest potworny, a jednocześnie zalotny, przymilny, twardy i miękki, na przemian. Ale jak przystało na Apokalipsę, przegrywa. Nie wszyscy o tym pamiętają. Apokalipsa to powieść optymistyczna, o ostatecznej bitwie przegranej zła, zniszczenia materialne, chaos i zamęt są w niej tłem dla tego zasadniczego konfliktu. I właśnie tak mamy w "Bastionie" - zwycięża młode życie i nadzieja. (...)Zabawne, ale dwadzieścia lat temu w "Carrie" też według
Kinga, Bóg, religia były brzydką obsesją, szkodliwą chorobą, która wypaczyła stosunki matka - córka i
zniszczyła młodą duszę. Tu Bóg jest wyborem, drogą prawdy, łaską i wybawieniem. Ale zawsze możemy wybrać
Zło, które jest tandetne, zwodnicze, zalotne, groźne i ... wiele może." Źródło: "Fantastyka" |
Kim Newman - "Apocalypse Movies: End of the World Cinema"
General Sir John Hackett - "The Third War Warld: August 1985"
Pat Frank - "Alas, Babylon"
P. K. Dick i Roger Zelazny - "Dies Irae"
Piotr Szulkin - "Obi, Oba koniec cywilizacji"
Nevil Shute - "On the Beach"
"Bangs and Whimpers: Stories About the End of the World" - zebrane przez James Frankel
Michael Resig - "The New Madrid Run"
Stephen King - "Danse Macabre"
Larry Niven i Jerru Paurnelle - "Lucifer's Hammer"
David Brin - "Earth"
George R. Stewarts - "Earth bides"
Samuel Glasston i Philip J. Dolan - "The Effects of Nuclear Weapons: 3rd Edition"
Otton Basil - "Brunatna rapsoda"